29 sie 2014

Zhou Wei Hui "Szanghajska kochanka"


"Był taki wysoki, przystojny chłopak, stały bywalec Zielonego Badyla, który przesiadywał tu godzinami, pując kawę i czytając książkę. Lubiłam obserwować zmiany wyrazu jego, śledzić każdy jego ruch. Chyba wiedział, że mu się przyglądam, ale nigdy nie powiedział ani słowa.
 To znaczy do dnia, w którym dał karteczkę z napisem >>Kocham cię<< oraz swoim nazwiskiem i adresem.
 Urodzony w Roku Zająca i rok ode mnie młodszy, po prostu mnie oczarował. Trudno powiedzieć, co sprawiło, że wydał mi się tak pociągający, lecz jakoś wiązało się to z jego zmęczeniem życiem i pragnieniem miłości.
 Zewnętrznie stanowimy dwa kompletnie różne typy. Ja, pełna energii i ambicji, widzę świat jako pachnący owoc, który tylko czeka, aby go zjeść. On, zamknięty w sobie i romantyczny, ma świat za ciastko przybrane arszenikiem; powoli zatruwa się każdym kolejnym kęsem. A jednak te odmienności tylko wzmogły nasze wzajemne przyciąganie, na podobieństwo przyciągania nierozdzielnych, choć przeciwstawnych, biegunów magnesu. Błyskawicznie się w sobie zakochaliśmy".

"Po śmierci ojca Tiantian na pewien czas stracil mowę. Wtedy, w pierwszej klasie, rzucił liceum. Samotne dzieciństwo zdążyło zmienić go w nihilistę. Awersja do świata zewnętrznego sprawiała, że połowę życia spędzał w łóżku, czytając, oglądając filmy na wideo, paląc, dumając nad przewagą życia nad śmiercią i ducha nad ciałem, dzwoniąc podpod 0700, grając w komputerowe gry, śpiąc. Przez resztę czasu malował, chodził ze mną na spacery, jadł, robił zakupy, myszkował po księgarniach i sklepach z płytami, przesiadywał w kawiarniach lub chodził do banku. Kiedy potrzebował pieniędzy, szedł na pocztę i w ślicznych niebieskich kopertach wysyłał listy do matki".

 "Sobota. Bezchmurnie. Przyjemne ciepło w mieszkaniu. Budzę się dokładnie o wpół do dziewiątej, a obok mnie otwiera oczy Tiantian. Patrzymy na siebie przez chwilę, a potem w milczeniu zaczynamy się całować. Nasze wczesnoporanne pocałunki są czułe, tkliwe i gładkie jak rybki trzepoczące w wodzie. To obowiązkowy początek naszego dnia - i jedyna droga wyrażania seksualnych emocji.
 Tiantian po prostu nie poradził sobie z seksem. Nie jestem pewna, czy to miało związek z tragedią, która wywołała jego problemy psychiczne, ale pamiętam pierwszy raz, kiedy byliśmy w łóżku. Gdy odkryłam, że jedt impotentem, byłam zdruzgotana do tego stopnia, że nie wiedziałam, czy potrafię z nim zostać. Od czasów college'u uważałam seks za podstawową potrzebę (chociaż zdążywał już zmienić zdanie na ten temat).
 Niezdolny wejść we mnie, patrzył oniemiały, a całe ciało pokryte miał zimnym potem. Pierwszy raz z dziewczyną w swoimdwudziestoparoletnim życiu.
 W męskim świecie zdolność zdolność uprawiania seksu jest ważna, jak samo życie, każde jej ograniczenie to nieznośny ból. Płakał, ja też. Przez resztę nocy całowaliśmy się, dotykaliśmy i szeptaliśmy do siebie. Wkrótce nauczyłam się uwielbiać jego słodkie pocałunki i delikatny dotyk. Pocałunki czubkiem języka przypinają roztopione lody. To on nauczył mnie, że pocałunek ma własną duszę i barwę.
 Dobry, kochający i ufny jak delfin; te cechy jego charakteru zawładnęły moim dzikim sercem. To, czego nie mógł mi dać - ostre krzyki, czy wybuchy namiętności, seksualna duma, czy orgazm - straciło znaczenie.
 W >>Nieznośnej lekkości bytu<< Milan Kundera podaje klasyczną definicję miłości:
 >>(...) kochać się z kobietą i spać z nią to dwie namiętności nie tylko różne, ale prawie przeciwstawne. Miłość nie wyraża się w pragnieniu spółkowania (to pragnienie dotyczy niezliczonej ilości kobiet), ale w pragnieniu wspólnego snu (to pragnienie fotyczy jednej jedynej kobiety)<<.

" - Pójdziesz ze mną do Zielonego Badyla? - zapytałam, zanosząc dużą szklankę mleka do łazienki zasnutej kłębami pary.
 Tiantian miał zamknięte oczy i ziewnął szeroko jak ryba.
  - Coco, mam pomysł - powiedział cichym głosem.
 - Jaki? - podałam mu mleko, ale nie wziął go do ręki, tylko pochylił się w przód i pociągnął łyczek.
 - Czemu nie rzucisz tej pracy w kawiarni?
 - I co miałabym potem robić?
 - Mamy dość pieniędzy, żeby nie pracować. Mogłabyś napisać powieść.
 Okazało się, że rozważał ten pomysł od jakiegoś czasu; chciał, żebym napisała powieść, która szturmem podbije literacki świat.
 - W księgarniach nie ma teraz nic wartego przeczyrania, same czcze historie - oznajmił.
 - Dobrze - stwierdziłam - ale nie tak zaraz. Muszę jeszcze trochę popracować. W kawiarniach spotyka się czasami interesujących ludzi.
 - Jak chcesz - wymamrotał.
 To było jego ulubione wyrażenie, oznaczające, że usłyszał, przyjął stwierdzenie do wiadomości i nie ma nic więcej do dodania".

"Widziałem drapacze chmur, znikające w zawierusze śnieżnych płatków. Widziałem je wynurzające się w ten sam widmowy sposób, jak wtedy, gdy wyszedłem. Widziałem światła prześlizgujące się między ich żebrowaniami. Widziałem całe miasta rozpostarte od Harlemu po Battery, ulice zapchane przez radośnie śpieszące się mrówki, pustoszejące kina. Niejasno myślałem o tym, co, do licha, stało się z moją żoną.

Henry Miller"

"Kiwnęłyśmy głowami i wymieniłyśmy uśmiechy, ponieważ to, że obie jesteśmy przyjaciółkami Tiantiana, delikatnego jak motylek, z miejsca wzbudziło w nas gotowość, by się polubić i zaufać sobie. A jednak jej pierwsze słowa zupełnie mnie zaskoczyły.
- Tiantian tak często opowiadał o tobie przez telefon. Zawsze mówi godzinami. Tak bardzo cię uwielbia, że robię się zazdrosna. - Roześmiała się, nisko i ochryple niczym aktorka w jednym z tych starych hollywoodzkich filmów.
Zerknęłam na Tiantiana, który starał się wyglądać tak, jaby niczego podobnego nie robił.
- Lubi poplotkować przez telefon. Za to, co miesięcznie wydaje na rachunki, można by kupić trzydziestojednocalowy telewizor - stwierdziłam bezmyślnie i natychmiast zdałam sobie sprawę, że wszystko widzieć w kontekście pieniędzy jest bardzo w złym guście.
- Słyszałam, że jesteś pisarką - powiedziała Madonna.
- Cóż, minęło już trochę czasu, odkąd coś napisałam. Właściwie... tak naprawdę nie mogę się uznać za pisarkę. - Czułam się trochę zawstydzona; sama chęć by zostać pisarzem nie wystarczy.
Tiantian wszedł mi w słowo.
- O, Coco opublikowała już zbiór opowiadań. Bezbłędny. Jest taka spostrzegawcza. Będzie bardzo popularna. - oświadczył spokojnie, bez śladu pochlebstwa w głosie".

"- Moja kochana, jest parę historii, które bardzo bym chciała ci opowiedzieć... to znaczy jeżeli naprawdę chcesz napisać yen swój bestseller. - Uściskała mocno także Tiantiana. - Mój mały nicpoń - powiedziała. - Dobrze się opiekuj swoją ukochaną. Miłość to najpotężniejsza rzecz na ziemi. Może nauczyć latać i zapomnieć o wszystkim innym. Dzieciak taki jak ty bez miłości byłby zgubiony w jedej chwili...brak ci odporności na życie. Zadzwonię".

"- Zwariowana kobieta - oznajmił Tiantian radośnie. - Ale niezła jest, czyż nie? Leczyła mnie z myśli o zrobieniu czegoś głupiego, kiedy za długo siedziałem sam w pokoju.Zabierała mnie wtedy na przejażdżki o północy po wiaduktach. Masę piliśmy, paliliśmy trawkę i wałęsaliśmy się w chmurach do zachodu słońca. A potrm spotkałem ciebie. To wszystko było na przeznaczone - ciągnął. - Naprawdę nie jesteś taka jak Madonna i ja. Należymy do innych gatunków. Jesteś ambitna i pełna wiary w przyszłość. To ty i twoja motywacja dajecie mi powód do życia. Wierzysz mi? Ja nigdy nie kłamię.
- Idiota - powiedziałam, szczypiąc go w pupę.
- Z ciebie też wiariatka! -Stęknął z bólu.
Dla Tiantiana każdy, kto wykraczał poza granice normalności, a już zwlaszcza każdy pacjent szpitsla psychiatrycznego, zasługuje na podziw. Jego zdaniem wariatów uważa się za szalonych tylko dlatego, że ich inteligencja pozostaje niezrozumiała dla reszty społeczeństwa. Tiantian uważa, że piękno jest wiarygodne tylko wtedy, gdy łączy się ze śmiercią albo beznadzieją, nawet ze złem. Jak u epileptyka Dostojewskiego, van Gotha, który obciął sobie ucho, impotenta Dalego, homoseksualisty Allena Ginsberga czy gwiazdki filmowej Frances Farmer, którą wsadzono do szpitala i poddano lobotomii w czasach McCarthowskich polowań na czarownice. Albo u irlandzkiego piosenkarza Gavina Fridaya, który całe życie nie zmywał grubej warstwy jaskrawego makijażu. Albo u Henry'ego Millera, który w czasach największej biedy spacerował przed restauracją, tak i z powrotem, żeby podprowadzić kawałek steku, i błąkał się po ulicach, żebrżąc o dziesięć centów na metro. Dla niego ci ludzie są jak dzikie kwiaty tryskające wigorem, a żyjące i umierające samotnie".

"i grzeczne dziewczynki idą do nieba, a złe wszędzie.
Jim Steinman"

"Kobieta, która wybiera zawód pisarki, często robi to, żeby ustawić się właściwej pozycji w zdominowanej przez mężczyzn społeczeństwie.
Erica Jong"

"Jakim jestem człowiekiem? Dla matki i ojca niegrzecznym dzieciakiem, pozbawionym sumienia (zanim skończyłam pięć lat, nauczyłam się tupać nogami, hardo ściskając w garści lizaka".

"- I... nie dajesz się przejrzeć. Może wszyscy urodzeni pisarze cierpią na rozdwojenie osobowości. Rozumiesz, niezbyt można im ufać".

"W domu rozkładałam śnieżnobiały przyszły rękopis i od czasu do czasu zerkałam na swoje odbicie w lusterku, żeby sprawdzić, czy na twarzy maluje mi się mądrość i wyrafinowanie prawdziwego pisarza. Tiantian miękko chodził po mieszkaniu, nalewał mi oranżadę Suntory, szykował dla sałatkę z sosem Mother's Choice, podawał czekoladki Dove, żeby wspomóc natchnienie, wybierał płyty stymulujące, a nienatrętne i regulował poziom klimatyzacji".

"Nie płacz, nie mów o rozłące. Chcę tylko odlecieć na drugą stronę nocy. Nasze życie jest krótkie i gorzkie, a romantyczne marzenia giná bez śladu".

"Zerknęłam na sofę w kącie. Tiantian z opuszczoną głową zwijał jointa. W ręku miał plastikową torebkę zawierającą kilka uncji marihuany. Zawsze palił mnóstwo marihuany w początkowej fazie okresu izolacji".

"Zerknęłam na Tiantiana, kompletnie nieprzytomnego. Może i był chudy, ale gdy tracił świadomość, robił się ciężki jak słoniątko".

"- Dobra - powiedziałam. - Oczywiście tego, czy dana osoba jest zdolna do miłości, nie można osądzać po wzroście, ale i tak chcę o tym wszystkim zapomnieć. Spore fragmenty życia da się puścić w niepamięć, a z tego, co wiem, im mniej przyjemne człowiek ma wspomnienia, tym szybciej o nich zapomina.

"- I dlatego będziesz dobrą pisarką. Pisarz grzebie przeszłość we własnych słowach - stwierdził David uprzejmie".

"Właśnie zarobiliśmy prawie tysiąc juanów. Tiantian aż podskakiwał, uściskał mnie i dał całusa.
- A jednak potrafię zarobić coś sam! Nawet nie wiedziałem - stwierdził, zaskoczony, ale zadowolony.
- Zgadza się. Jesteś nadzwyczajny. Kiedy tylko zechcesz, możesz odnieść sukces w wielu sprawach. - Starałm się dodać mu odwagi.
 Zjedliśmy obiad w pobliskiej restauracji. Oboje mieliśmy nadzwyczajnie dobre apetyty i nawet pośpiewaliśmy sobie angielskie piosenki miłosne w prywatnej loży karaoke z nędznym nagłośnieniem.>>Mój kochany, będę obok, jeśli zgubisz drogę. Mój kochany, jeśli zranisz się, przelękniesz, będę obok<< - brzmiała stara szkocka piosenka folkowa".

"Oczywiście, nawet gdybym nie poznala Marka, mogłabym spotkać kogoś innego, kto by mnie uwiódł. Życie z Tiantianem miało zbyt wiele drobnych pęknięć, których nie potrafiliśmy załatać, więc zawsze istniało zagrożenie, że jakaś zewnętrzna siła dostanie się do środka".

"Naukowcy dowiedli (za pomocą całkowicie nieludzkich doświadczeń), że umieszczenie samotnego człowieka w zamkniętym pokoju na cztery dni wystarcza, żeby sprowokować go do skoku przez okno z prędkością kamienia wystrzelonego z katapulty. Bardzo łatwo jest zwariować".

"- A co z Czarodziejką? Jesteście w kontakcie? - wygrzebałam z pamięci imię jego dawnej dziewczyny z sieci.
- Często się spotykamy przy kawie, idziemy obejrzeć film albo zagrać w tenisa.
- Dzięki Bogu. Widać moje przeczucie na jej temat się nie sprawdziło. Wygląda na to, że naprawdę się wam układa. Ożenisz się z nią?
- Mowy nie ma. Czarodziejka jest dziewczyną tylko w sieci, w rzeczywistości to facet - poprawił mnie szybko. Widząc moje zaskoczenie, wyjaśnił: - Oczywiście jesteśmy tylko przyjaciółmi, kropka. - Zaśmiał się, nie obchodziło go, czy w to wierzę.
- Jeśli udawal w sieci, że jest dziewczyną by przyciągnąć facetów, musi mieć jakieś kompleksy - stwierdziłam.
- Tak, długi czas myślał o operacji zmiany płci. Spotykam się z nim, bo jest miły i inteligentny. Wie, że nie jestem gejem, ale przecież możemy być przyjaciółmi, zgadza się?
- Chciałabym poznać Czarodziejkę, poważnie. Musi być wyjątkowy".

"Na artystach nie można polegać; są niestali, a żyją w pogoni za sztuką, nie jakąś konkretną kobietą".

"Miałam niejasne uczucie déjà vu: żółtawa woda, sine niebo, upstrzony plamami rdzy dziób, przechylający się lekko, powoli nacierający na molo, cale od brzegu. Przypominało to zbliżanie się do człoweka, dotykanie innego świata. Trochę bliżej, jeszcze bliżej, ale być może nigdy nie dojdzie do zetknięcia. Może zbliżamy się tylko po to, żeby się w końcu rozdzielić".

"Powieść mnie zahipnotyzowała. Aby ukazać jedną gorącą scenę tak realistycznie, jak to możliwe, próbowałam pisać nago. Wielu ludzi wierzy w związek między umysłem a ciałem".

"- Powinnaś była nie dać im się dotknąć albo pozwolić ulec namiętności. Stało się tak, że on ją całuje, a potem grzecznie mówi do widzenia i odchodzi. Co to ma znaczyć? Taka sytuacja przypomina drapanie się przez but.. niezręczne, niedokończone uczucie, gorsze niż deszczowy dzień latem. Można sobie wyobrazić, że tej nocy oboje przewracają się w łóżku bezsennie. W dzisiejszych czasach wszystkie historie miłosne są takie. To przygnębiające".

"Ostatni pociąg, sapiąc, wtoczył się na stację i kiedy weszłam do wagonu poczułam przyjemny zapach męskiego ciała. Dokładnie tak napisałam w Kochankach z metra: >>Unosiły się zmieszane zapachy tytoniu, wody kolońskiej, świeżego powietrza i jego ciała i to zaczarowane powietrze przyprawiało ją o lekki zawrót głowy<<. Nie mogłam się powstrzymać od ciągłego odwracania i sprawdzania, co mam za plecami. Zastanawiałam się, czy bohater powieści może naprawdę, z własnej woli, objawić się w autorce. Ale nie dało się stwierdzić, które męskie ciało obok mnie wydziela te wonie, i porzuciłam swoje marzenia. Czułam jednak, że w naszym miejskim poczucizwłaszcza w nocy) istnieje cudowne ppoczuci tajemnicy, subtelnie wszystko przenikające".

"Życie przypomina przewlekłą chorobę i znalezienie czegoś interesującego do roboty to coś w rodzaju długotrwałego leczenia".

"Można kochać się namiętnie, martwić bez końca, stwarzać prawdy albo niszczyć marzenia".

"Odkąd, od kiedy skończyła się ciemna noc, było już za późno na odmowę. Było za późno, żeby przestać cię kochać.
Marguerite Duras"

"Jeśli zaboli cię lewa stopa, mnie zacznie boleć prawa. Jeżeli dławi cię życie, ustanie także mój oddech. Jeżeli wtedy, gdy chcesz wyrazić swoją miłość, nie mi nic oprócz czarnej dziury, ja także nie będę w stanie się kochać. Jeżeli sprzedasz swoją duszę diebłu, sztylet ugodzi także moją pierś".

"Nie wierzę, że uda mi się przewidzieć los tej książki. Stanowi od część mojego przeznaczenia i nie potrafię zapanować nad nim. Nie mogę też dłużej brać odpowiedzialności za postaci i opowieść - wytwory mojej wyobraźni. Teraz, kiedy trafiły na papier, przyszedł czas, żeby żyły i umierały na własną rękę.
 Zmęczona i słaba nie chcę patrzeć na siebie w lustrze".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuje za każdy komentarz :)