5 sie 2014

Haruki Murakami, "1Q84", cz. l


1Q84 (1)

"A może ja tylko wymyślilam sobie taką hipotezę w obronie własnej? A w rzeczywistości może po prostu zwyczajnie z w a r i o w a ł a m? Uważam, że jestem zupełnie, całkowicie normalna. Myślę, że moja świadomość nie jest skrzywiona. Ale przecież większość chorych psychicznie upiera się, że są normani, a zwariował świat dookoła nich. Może wymyśliłam jakąś szaloną hipotezę o równoległych światach, żeby na siłę usprawiedliwić własne wariactwo"?

"Znaleźć słaby punkt przeciwnika, ubiec jego atak i przypuścić skoncentowaną ofensywę, żeby ten punkt rozbic. Partyzanci nie mają innej szansy wygrania z regularnym wojskiem".

"Lokal - znany bar dla samotnych - znajdował się w Roppongi. Zdobył sławę jako miejsce, do którego przychodzili samotni mężczyżni w poszukiwaniu samotnych kobiet - albo na odwrót. Było też wielu cudzoziemców. Wystrój wnętrza wzorowano na knajpie, w której przesiadywał na Bahamach Hemingway. Na ścianie wisiał marlin, z sufitu splywały sieci rybackie. Było też kilka pamiątkowych zdjęć facetów, którzy złowili olbrzymie ryby. Znalazł się nawet porter Hemingwaya. Wesoły tatuś Hemingway. Wyglądało na to, że goście nie biorą sobie do serca tego, że pod koniec życia Hemingway był alkoholikiem i zastrzelił się z dubeltówki".

"Miała zwyczaj mówić: >>Proszę się nie przejmować liczeniem kalorii. Jeżeli nabierz się wprawy w wybieraniu odpowiednich produktów i je umiarkowane ilości, nie trzeba sobie zawracać głowy żadnym liczeniem<<".

"Aomame patrzyła na czerwone wino w kieliszku. - Może się boję. Ale przynajmniej mam kogoś, kogo kocham.
- Nawet jeśli on cię nie kocha?
- Jeśli uda się pokochać choć jedną osobę, to życie ma sens. Nawet jeśli nie można być z tym człowiekiem".

"- Ale wiesz - powiedziała Aomame - czy to w przypadku menu, czy mężczyzn, czy innych rzeczy, wydaje się nam tylko, że wybieramy, ale w rzeczywistości niczego nie wybieramy. Może to wszystko jest z góry ustalone, a my pewnie tylko u d a j e m y, że wybieramy. Wolna wola to tylko złudzenie. Czasami tak myślę.
- Gdyby przyjąć takie założenie, życie byłoby okropnie ponure.
- Może i tak.
- Ale jeżeli kocha się kogoś z człego serca, choćby nawet był to jakiś straszny facet, który nic do ciebie nie czuje, życie przynajmniej ma sens. Nawet jeśli zdaje się nieco ponure".

"- Słuchaj, wiesz, czym się różnią angielskie słowa >>lunatic<< i >>insane<<? - zapytała.
- Oba są przymiotnikami oznaczającymi, że ktoś psychicznie odbiega on normy. Ale nie wiem dokładnie, czym się różnią.
- >>Insane<< to ktoś, kto prawdopodobnie od urodzenia ma coś nie tak z głową. Wskazane jest leczenie specjalistyczne. W przeciwieństwie do tego >>lunatic<< to ktoś, komu na pewien czas księżyc, czyli >>luna<<, odebrał rozum. W dziewietnastowiecznej Anglii ludziom, którzy popełnili przestępstwa, a uznano ich za lunatyków, redukowano o stopień karę. Bo uważano, że to nie ich wina. Że to światło księżyca pomieszało im w głowie. Trudno w to uwierzyć, ale takie prawo naprawdę istniało. To znaczy fakt, że księżyc może ludziom pomieszać rozum został uznany za prawo".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuje za każdy komentarz :)