17 lis 2014

Janusz Leon Wiśniewski, Mariusz Makowski, Renata Palka-Smagorzewska, "Martyna"

Rozpoczęcie: 05.11.2014r.
Zakończenie: 05.11.2014r.

"Poza tym mężczyzna powinien mieć pewien minimalny poziom czułości. Tyle, żeby chciało się z nim popłakać w ciemnym kinie. Albo chociaż chcieć nazwać wszystkie kolory mijanych na spacerze kwiatów lub kupować czekoladowe bzdety na Wielkanoc. Albo słuchać Mozarta".

"Ktoś z jej grupy powiedział kiedyś, że Jovi tak naprawdę olewa, gdzie mieszka, ważne, aby była tam biblioteka".

"Anioły po prostu są, nie muszą nic mówić, nie udają, że cię znają. Nie muszą. Są, gdy ich potrzebujesz, nie wyjeżdżają do żony i dziecka. Anioły są tylko dla ciebie. Tak jak Andrzej".

 "Nawet nie zauważyła, że się wycofywał. W milczeniu powoli gasła jego obecność. Jak świeca, która się wypala. Ponieważ palił się w jej życiu ogromny reflektor z Gdańska, nawet nie zauważyła tej świecy".

"Za każdym razem, gdy go spotykałam kojarzył mi się z klownem na pogrzebie. Doprowadzał mnie do szału tą swoją radością życia. Był jak denerwujący dysonans. Jak anorektyczka, która przyjechała na wczasy dla <<puszystych>>. Budziłam się w smutku i chciałam być smutna pomiędzy. Miałam taką fazę. A on był apoteozą radości. Jak różowy goździk przypoęty do garnituru nieboszczyka".

 "Przez cały tydzień pisaliśmy ten referat. To znaczy on pisał, a ja tylko przytakiwałam, bo mi przez mój smutek i tak wszystko było obojętne".

"Bywał u niej w barze. Zawsze zamawiał najbardziej kolorowe koktajle".

"Gdyby założyć, że ludzie używają w potocznym języku 10 tysięcy rzeczowników i 4 tysięcy czasowników (oglądając ostatnio telewizję, przekonuję się, że jest to zbyt optymistyczne założenie), to posługując się gramatyką, można połączyć te rzeczowniki i czasowniki w ponad 6,4 biliona zdań składających się z pięciu słów".

"Bez słów nie powstałyby te idee, które spowodowały, że między wynalezieniem włóczni a umieszczeniem stacji orbitalnej w kosmosie minęło zaledwie 12 tysięcy lat. Ale nie mowa jako nosiciej bynajmniej zachwyca ludzi. Zachwycające w słowach jest to, co można dzięki nim przeżyć i jakich wrażeń dostarczyć innym.
 Po wynalazku Gutenberga z Moguncji ponad 600 tysięcy lat temu słowa znalazły swoje miejsce w książkach i gazetach, i zachwyt nimi, słowami, się pomnożył. Ludzie zaczęli pisać. Używając kilkudziesięciu znaków, można napisać nieskończenie wiele słów. Składać z nich wypowiedzenia z pracy, wyroki śmierci i akty zgonu, ale można także napisać coś tak genialnego i zmieniającego świat jak <<Blaszany bębenek>>.
 Fascynacja słowem w książkach to nie fascynacja samą informacją. Gdyby zastosować matematczny model Shannona do beletrystyki, to okazałoby się, że większość przekazu w książkach jest szumem, a nie informacją w termodynamicznym sensie teorii informacji. Ale ludzie chcą być zatopieni w tym szumie, znajdują w nim bowiem inspirację swoich fantazji i chemię własnych emocji"

 "Wieczorem 20 października 1969 roku grupa imformatyków w centrum komputerowym Uniwerstytetu Kaliforniskiego w Los Angeles (UCLA) miała po raz pierwszy w historii ludzkości doprowadzić do tego, aby dwa komputery zaczęły <<rozmawiać>> ze sobą. Tym drugim komputerem był był komputer w Stanford Research Institute (Stanford) w północnej Kaliforni. UCLA miało wysłać słowo <<log>> (które tak naprawdę jest kodem i nic nie znaczy), a Stanford miał potwierdzić odbiór każdej litery jej powtórzeniem.
 UCLA wysłało <<L>>. Stanford potwierdził: <<LL>>. UCLA wysłało <<O>>. W tym momencie zostało przerwane połączenie. Cały system przestał działać. Na ekranie w Los Angeles zostało <LLO>>. I to jest tak niezwykle symboliczne. Amerykanie wymawiają <<hello>> bardzo często z głuchym <<h>>, jako <<(he)llo>>. <<Witam cię>> było pierwszą wiadomością przesłaną przez Internet, i to wbrew woli nadawcy. Na początku było Słowo..."

"Pamiętam teraz słowa babci, która mówiła, że miłość wtedy, kiedy chcesz z kimś przeżywać wszystkie cztery pory roku. Kiedy chcesz z kimś uciekać przed wiosenną burzą pod osypane kwieciem bzy, a latem zbierać z tym kimś jagody i pływać w rzece. Jesienią robić razem powidła i uszczelniać okna przed wiatrem. Zimą - pomagać przetrwać katar i długie wieczory, a jak już będzie zimno, rozpalać razem w piecu".

"Ma takie pudełko, w którym są te najstarsze, z czasów, kiedy wierzyła, że Mikołaj z krasnoludkami robi bombki, kiedy nie roznosi prezentów. Już dawno nie było na nich brokatu, miały potłuczone wypustki. Grzybek, srebrna szyszka, szklane oko... Bombki, ukochane jak wspomnienia. Nie zawsze takie cudowne, takie błyszczące jak wspomnienia. Dlatego takie bliskie"?

 "Jak musieli się czuć, kiedy się żegnali, podając sobie dłonie, a chcieli się tak mocno przytulić, jakby można było w jednym krótkim przytuleniu dotknąć serca sercem".

 "Położyła słuchawkę. Cicho, bez najmniejszego odgłosu. Tony przyglądał jej się z przekrzywionym na bok łbem. Osunęła się po ścianie. Z ręki wypadła jej stara bombka w kształcie włoskiego orzecha. Zbiła się. Z takim dziwnym odgłosem. Jakby wcale nie była ze szkła".

 "Pocałował mnie. W tak naturalny i oczywisty sposób, jakby robił to zawsze. Zupełnie bez żadnego wyraźnego powodu".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuje za każdy komentarz :)