21 lip 2014

Małgorzata Kalicińska, "Miłość nad rozlewiskiem"

"Chcieliśmy połączyć to z podróżą do Prowansji, bo Janne tęsknił do Gastona - swojego letniego kochanka"

"Janne był zawiedziony, bo dowiedział się, że Gaston jest w Stanach, więc poszedł do hotelu upić się i spać"

    "Janne pluł w sobie w brodę, że nie zadzwonił do Gastona i niespodzianka mu nie wyszła. Jechaliśmy do Reims, robiąc wiwisekcje naszych nieudanych romansów".

"Niedojadasz i o - chuda jesteś jak pająk korsarz. Co?
    - Może ma a... anoreksję? - sugeruje Janusz, czytając gazetę.
    - Sam masz anoreksję - burczę".

"Za moich czasów - byłaby to nie lada radość zamieszkać z chłopakiem, ot, tak, bez fochów rodziny, bez tych >>co ludzie powiedzą?<<. Mogą zwyczajnie być razem i... nie chcą. Dziwne. A może to poczucie, że to jeszcze nie czas na aż taką bliskość?"

"To takie dobre uczucie - kochać i być kochaną. Taki banał!"

"Można mu zabrać jego zabawki i on nic nie powie. Pójdzie za krzaczek i tam się wypłacze. Może pozwoliłby mi się dotknąć? Może pozwoli, bym go otworzyła?"
13.07.2014r., 10:54

"Tak na to popatrz. Mąż? No cóż, mąż to rzecz nabyta. Znajdzie się. Nie tobie jednej nie wyszło z mężem. Nie masz go. Ale zawsze możesz! Ciąża to zrządzenie losu! Dar! To dopełnienie losu kobiety." 14.07.2014r., 13:08

"Dorwał się do Gosinej biblioteki, która się rozrasta i rozrasta, bo Gosia powinna mieć zakaz wchodzenia do księgarni z gotówką."

    Mama zabrała mnie do psychiatry, swojej koleżanki w Szczytnie.
    Ta wypytała mnie o samopoczucie, porozmawiała, aż wreszcie powiedziała:
    - Dość klasyczna depresja. Zdarzało się to już? Proszę pani, nie zaczaruję pani życia, w pani przypadku przyczyna jest no... psychologiczna., zewnętrzna. I nie poradzę nic na ból serca, zawód miłosny, ale mogę złagodzić to uczucie pustki i beznadziei farmakologicznie.
    - Nie chcę - powiedziałam jak uparte dziecko.
    - Ale trzeba, moja droga, depresja taka długa zadręczy panią, może dać objawy psychosomatyczne, a przede wszystkim pchnąć do nieprzemyślanych pochopnych decyzji.
    - ...że mogę się powiesić? Myślałam o tym, ale nie zrobiłabym tego Pauli, Marysi, mamie...
    - No właśnie, ja panią jednak poproszę o zaufanie. Depresja to jak tonięcie. Niby się pani zdaje, że umie pływać, ale nie bardzo się pani chce, bo pod wodą jest cisza i błogostan. Tak jest, jak pani leży w ciemnym pokoju, prawda?
    - Prawda.
    - Prozac jest antydepresantem i mimo kontrowersji ja go cenię. On... pomaga utrzymać panią <<na powierzchni>>, sprawi, że świat zewnętrzny nie będzie pani drażnił ani nie będzie raziło słońce, zacznie pani logicznie rozmawiać. Sam prozac nie uleczy pani duszy. Trzeba psychoterapii, która pomoże znaleźć wyjście z sytuacji patowej. Rozumiemy się?"

    "Pamiętam też Rutka z mojej klasy. Ale śliczny był! Potwornie się jąkał. Przy nim Janusz to małe miki. Ale śpiewał fantastycznie i grał na gitarze. Był najładniejszy z całej szkoły. Taki śniady, delikatny. Miał włosy do ramion. Powtarzał trzecią i szóstą klasę przez to jąkanie.!

"Ma, skubany, wiedzę i erudycję. Ładnie mówi po polsku. To po babce! Mówił ci? Uczyła w szkole. I na tajnych kompletach."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuje za każdy komentarz :)