24 lip 2014

7#


<klik> <klik>

13:18
"Brał leki na utrzymanie zrównoważonego nastroju, zwykły węglan litu, czasem depakone, a czasem jedno i drugie. Zażywał też risperdal, dzięki któremu nie słyszał głosów, neurontin, dzięki któremu nie miał drgawek po risperdalu, symmetrel, zwalczający symptomy podobne do symptomów choroby Parkinsona, które mogą pojawić się w następnie zażywania depakone, propranolol zapobiegający drżeniu ciała i benadryl przeciwdziałający sztywnieniu mięśni, będących następstwem owego
drżenia".
Powyższy fragment pochodzi z książki Ka Hancock, pt. "Tańcząc na rozbitym szkle". Swego czasu zażywałam hydroksyzynę i właśnie depakine, ale mi nie podawano żadnych leków powstrzymujących drżenie ciała, tak więc drżały mi ręce, a do tego ciągle chciało mi się spać i ciągle było mi gorąco. Po wyjściu ze szpitala przestałam zażywać hydroksyzynę i depakine. Nie odczułam żadnych zmian po ich samowolnym odstawieniu, więc po co je zażywałam?
Czują gorzką satysfakcję, dlatego, że wiem takie rzeczy, a normalni ludzie nie mają o nich pojęcia. Siedzę w pokoju, który niekiedy jest moim azylem przed całym światem i
jestem teraz w tym pokoju całkiem, całkiem sama. Na dworze pada deszcz, ale nie zacina tak bardzo jak wczoraj, jednak parasol wciąż jest potrzebny. Parasol, którego nie mam. Wczoraj w końcu zaczęłam poprawiać pewne opowiadanie. Może je wreszcie skończę.

14:12
Na śniadanie zjadłam powietrze, a przed chwilą, w sam raz na obiad, pochłonęłam kupioną w Biedronce bułkę z jednym plastrem boczku, pieczarkami i odrobiną sosu, chyba pomidorowego, bo był czerwony. Zjadłam to w drodze, idąc po udko kurczaka z rożna dla psa. Nic więcej na razie nie jem.

14:16
Dowiadywałam się o udka, czy są i będą, ale dopiero za pół godziny. Nie opłaca mi się wracać do domu, bo mieszkam tak blisko, że ledwo wyjdę, to już zaraz będę musiała wyjść. Będzie trzeba przeczekać gdzieś te pół godziny. Czemu nie wzięłam książki?

14:24
Usiadłam sobie na przystanku, by tam posiedzieć i poczekać na tego kurczaka, słuchając muzyki, ale długo nie posiedziałam, bo wygoniło mnie jakieś osopodobne coś, latające mi nad głową. Teraz idę sobie chodnikiem. Zrobię jakieś kółko albo lub trzy i wrócę pod rożen.

14:37
Minęłam właśnie swoje przedszkole i Lidla pod którego budowę zlikwidowano duży teren zielony z krzewami, drzewami, trawą itd. To wszystko wyglądało jak mały park, ludzie chodzili tam na spacery ze swoimi psami albo i bez nich, a teraz tego już nie ma.

14:41
Minęłam właśnie wieżowiec nazywany wieżowcem samobójców. Ciekawe, czemu ma taką nazwę.

14:54
Poszukiwania dziewczyny zostały zawieszone.

15:17
Szklanka wody źródlanej, pół szklanki soku pomidorowego łagodnego, plasterek czerwonej cebuli

17:18
3 ciastka Regionalne, jeden cukierek Raczek

17:23
0,5 słoika grochówki

17:33
Wkurzyłam się i nie zjadłam całej grochówki.

??:??
Miska zupy pomidorowej z lanymi kluskami


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuje za każdy komentarz :)