<klik>
~8:51
Znowu się to zdarzyło. W przerwie przepisywania tekstu, gdy czekałam, aż się on zapisze - na tablecie to zawsze chwilę trwa - położyłam się na łóżku i zapadłam w drzemkę.
Leżałam na łóżku w takiej samej pozycji, ale nie mogłam się ruszyć nawet o milimetr. Oczy miałam otwarte. Jedynie nimi mogłam poruszać, rozglądając się spanikowanie. W piekarku piekł się cały kurczak, a ja nie mogłam wstać i go wyjąć. Leżąc w tym stanie jednocześnie wspinałam się na segment, zmuszając do tego swoje zesztywniałe ciało. Potem, gdy już dotarłam na górę, spadałam na podłogę, upadając na bok, ale w moim pokoju jest zbyt mało miejsca pomiędzy meblami, a łóżkiem, by móc pozwolić sobie na taki manewr, ale jakoś spadałam na podłogę, nieźle się obijając, czasami leciała za mną doniczka z kwiatkiem. Gdy już pozbierałam się i sprzątałam tą ziemię, zbierając ją łopatką, znów pogrążyłam się w tym stanie hmm paralizu i tylko ruszałam oczami, nie mogąc się z niego uwolnić.
W końcu, po nie więcej, niż dwudziestu minutach, ocknęłam się z tej drzemki i od razu złapałam za telefon leżący obok, by to zapisać.
Nigdy więcej drzemek.
"Otwórz swoje oczy, do góry spójrz,
czy już widzisz morze gwiazd?
Za każdym razem gdy
zobaczysz je to wspomnij nas...
Tak nagle Cię zabrakło, ucichł Twój
śmiech, już Cię nie ma pośród nas
Lecz Twój ciepły głos w naszych
sercach brzmi przez cały czas.
Choć dotknąć Cię nie sposób, to
jakoś tak trudno odczuć nam ten brak
Jesteś jednym z nas, cząstką całości,
znasz nasz mały świat."
To nie moje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuje za każdy komentarz :)