Strony

12 sie 2014

Haruki Murakami, "1Q84" cz. ll



"Wypić trochę sherry w letnie popołudnie, położyć się na kanapie, nie wiadomo kiedy usnąć i już więcej się nie obudzić".

"Urodzin się nie wybiera, ale można wybrać, jak się umrze".

"Zdarzało się, że ćwiczyła, zasłoniwszy sobie oczy apaszką. Nauczyła się błyskawicznie ładować na ślepo magazynek, odbezpieczać i odciągać zamek".

"Po południu rozpadało się gwałtownie. Niebo zrobiło się zupełnie czarne, o ziemię zaczęły uderzać krople wielkości drobnych kamyczków, przez pewien czas rozlegały się grzmoty. Deszcz ustał, zostały zalane po nim ulice. Wróciło słońce, zmusiło wodę do intensywnego parowania, więc miasto wypełniło się tajemniczyni mgłami. Deszcz znów sprowadził chmury, które pokryły niebo cienkim welonem. Księżyca nie było widać".

"Dzięki temu, że napisał po swojemu opowieść Fukaeri, wzmogło się w nim pragnienie, by nadać kształt książki opowieści, którą nosił w sobie".

"- No tak, jest pan jeszcze młody i zdrowy, więc nie rozumie pan takich rzeczy. Na przykład chodzi o coś takiego. Kiedy osiąga się pewien wiek, życie staje się jedynie procesem ciągłego tracenia różnych rzeczy. Ważne rzeczy wyślizgują się panu jedna po drugiej z rąk i wypadają, jak zęby wyłamywane z grzebienia. Zamiast tego dostają się panu jedynie bezwartościowe imitacje. Topnieją możliwości fizyczne, nedzieje, marzenia i ideały, pewność i sens. Kochane osoby jedna po drugiej odchodzą od pana i znikają. Żegnają się i odchodzą albo pewnego dnia bez uprzedzenia po prostu rozpływają się w powietrzu. A kiedy raz je pan straci, już nie uda się ich panu odzyskać. Nie uda się też ich nikim ani niczym zastąpić. To bardzo trudne do zniesienia. Czasem tak bolesne, jakby ktoś nas ciął nożem. Panie Kawana, lada dzień skończy pan trzydzieści lat. Będzie pan teraz po trochu wkraczał w okres zmierzchu życia. To on właśnie nadchodzi wraz z wiekiem. Pan też zaczyna stopniowo rozumieć, czym jest to dotkliwe uczucie s t r a t y czegoś. Mam rację, prawda"?

"Młody bohater tego opowiadania wyruszył w podróż z jedną walizką, gdzie oczy poniosą. Nie miał specjalnie żadnego celu. Wsiadał w pociąg i jechał, a wysiadał, kiedy jakieś miejsce go zainteresowało. Znajdował nocleg, zwiedzał kolejną miejscowość i zostawał tam tak długo, jak chciał. Kiedy mu się znudziło, znów wsiadał do pociągu i jechał dalej. Zawsze w ten sposób spędzał urlop".

"Wyciągam rękę, lecz nikogo nie dosięgam, krzyczę, lecz nikt nie odpowiada. Nic mnie z nikim nie łączy".

"Pokój zalały światła nocnego Tokio. Oświetlona Tokio Tower, latarnie wzdłuż autostrady, reflektory jadących samochodów, jasne okna wieżowców, różnokolorowe neony na dachach budynków - wszystko to połączyło się, tworząc charakterystyczny nocny blask wielkiego miasta, i oświetliło wnętrze pokoju".

"Nie była to może piżama, ale luźny strój domowy, który pozwalał się zrelaksować. Albo nadawałby się może do odpoczynku pod drzewem w jakimś południowym kraju".

"Obdarzyli mnie taką szczególną siłą. Ale w zamian domagali się różnych rzeczy. Ich życzenia stały się moim życzeniami. Były to wyjątkowo bezwzględne żądania, nie mogłem się im sprzeciwić".

"Szedłem bardzo okrężną drogą. Nie mogłem się zmusić do działania".

"Zanim zabrał się do tego opisu w >>Powietrznej poczwarce<<, zrobił ołówkiem prosty szkic. Nadał wizualny kształt obrazowi, który w sobie nosił. Potem przekształcił go w słowa. Podczas pracy nad poprawianiem powieści obrazek wisiał cały czas nad biurkiem przypięty pinezką do ściany".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuje za każdy komentarz :)