18 sty 2015
10 sty 2015
Michał Czapliński, "By schronić się w przeszłości"
Rozpoczęcie: 17.11.2014r.
Zakończenie: 18.11.2014r.
"Musiał uciec, choćby przed samym sobą, nie wiedząc, że ten rodzaj ucieczki zawsze kończy się klęską".
"Pamiętam, jak ojciec ciągle powtarzał mi: <<Gabo, kto śpi, ten nie żyje>>. A więc na trzydzieści cztery lata umarłem, by narodzić się w ten wiosenny poranek na nowo. Lecz jaki w tym sens i dokąd ja zmierzam? Czemu położyłeś na mnie rękę, Jezusie, Mój Przyjacielu, dlaczego wskrzesiłeś mnie jak bliskiego twojemu sercu Łazarza? Przywróciłeś mnie do świata żywych"?
"Tylko te twoje błękitne oczy zdradzają w tobie zagubione, niewinne dziecko".
"Pośpiech nie jest mi obcy, ale nie ten masowy, lecz ten, kiedy boimy się, że utracimy coś bezpowrotnie, że nie zdążymy, lecz nie na autobus do szkoły czy pracy, ale że nie zdążymy żyć, nie wegetować, lecz po prostu żyć".
"Gdy szedłem tak jedną z głównych ulic miasta, obserwowałem. Zauważyłem wyprzedzającego mnie mężczyznę z rondlem i szopą na głowie. Z bębenkiem w dłoni i kundelkiem podążającym kilka metrów za nim, widać przyzwyczajonym do nietypowych spacerów ze swoim panem, wykrzykiwał: <<Jestem głupi, jestem głupi!>>"
"Po krótkiej chwili spostrzegłem wracającego tym samym chodnikiem mężczyznę z bębenkiem i psiakiem, tym razem oznajmiającego donośnym głosem" <<Jestem mądry, jestem mądry!>>. I tak jak wcześniej nikt nie zwrócił na niego szczególnej uwagi, tek teraz wpatrzeni byli wszyscy, a i karetka z zespołem sanitariuszy oczekiwała na wyróżniającego się przechodnia, wszak ludzie mądrzy często bywają niebezpieczni".
"Wierzę, że ludzie, choć się do tego nie przyznają, często w samotności, gdy nie ma nikogo w domu, bo... nigdy nie ma? Bez względu na to, czy za chwilę przyjdzie ktoś z pracy, sklepu lub ze szkoły, czy nie, gadają ze sobą głośno, co zresztą wydaje się potrzebną terapią i kluczem do zrozumienia. Nikt tak cię nie zrozumie, jak ty sam siebie".
"Papieros to świństwo, a następne pokolenia nie mogą tego zrozumieć. Nie słuchają starszych. Czasem to dobrze, gdyż uciekają od konformizmu, szablonowych postaw i działań, przełamując bariery, ale innym razem warto słuchać tych, którzy żyją dłużej od nas. Nie tylko dlatego, że chcą nas chronić, lecz z tego powodu, że życie jest zbyt krótkie, by popełniać w nim błędy. Czas jest bezcenny, a dobry plan to połowa sukcesu".
"Zauważyłem również kilka młodych par, młodzieńców zrywających kwiaty i fragmenty kwitnących drzew dla swoich wybranek. To piękne i smutne zarazem. Dlaczego ludzie potrzebująć mieć wszystko na własność? Przecież tyle oczu mogłoby się jeszcze nacieszyć. I to bezmyślne zrywanie listków z gałązek".
"- Miałem na myśli sam bieg. Jeżeli płaczą, to tylko na mecie. Zadowoleni ze zwycięstwa, wycieńczeni. To łzy szczęścia.
- Ja nie uroniłabym łzy na mecie. Pomyślałabym, że to koniec, nareszcie".
"- Biblioteka to wyjątkowe miejsce. W młodości była moim drugim domem. Miałem taką swoją ulubioną. Uwielbiałem zapach książek, których astronomiczna liczba wpędzała mnie w poczucie winy, a właściwie ich zawartość, nigdy w pełni nie poznana, pozostawiająca niedosyt, pozostająca tajemnicą. Wszystkie książki, których nie jest się w stanie przeczytać, choćby czytało się przez całe życie. Do dziś pamiętam tę wyjątkową ciszę, te niewinne szepty pomiędzy regałami, głód wiedzy, walczący o palmę pierwszeństwa z głosem fizycznym. To był mój świat, ucieczka od problemów codzienności, złych wiadomości, hałasu miasta i pośpiechu jego mieszkańców".
"pomyślałem tylko, lecz wciąż milczałem, wszak milczenie niczym wino rozwiązuje języki".
"Dzielimy cierpienie oddalone od nas o dziesiątki tysięcy kilometrów, a nie dostrzegamy tego, które właśnie chce nam coś powiedzieć, przechadzając się po pokoju, parząc herbatę i nucąc starą melodię".
"Odczuwa w sobie pewien enigmatyczny ból. Ból, który łączy nas wszystkich, gdyż prawie każdy za czymś w swym życiu tęsknił i tęskni. A ja nie umiem jej pomóc".
"Ludzie śpieszą się, jakby chcieli uciec pustce, która ich dogania. NieNie zważają na to, że swoją zaborczością i niezdolnością do poświęceń, krzywdzą Matkę Naturę, a przez to samych siebie, bo kto da im jeść i pić, pocieszy śpiewem, przytuli, dając ciepło..."
"- Najsmutniejsze, Manuelo, jest to, że nawet za największe pieniądze nie można kupić ani zdrowia, ani przeszłości. Nie można do niej powrócićpowrócić. Każdy z nas jakoś sobie z tym radzi. Słucha starych piosenek, ogląda stare filmy, może nawet ubiera się, uklada fryzurę tak jak wtedy, ale to namiastka przeszłości, niewystarczający pokarm dla naszej tęsknoty".
"Ile moglibyśmy się nauczyć od ludzi z Czarnego Lądu. Umieć czekać, być cierpliwym to prawdziwa sztuka, to wręcz cnota".
"Każda strata rodzi nową perspektywę z którą przychodzi nam się zetknąć, z którą zmuszeni jesteśmy się zmierzyć".
"- Śmierć to nic wielkiego. Coś jak zmiana turnusu na wakacjach. Nic wielkiego. Miej jednak dla niej respekt. Ludzie zastanawiając się, na którą nastawić budzik, nie mysłąc o tym, czy w ogóle podniosą się z łóżka. Wiesz, co mam na myśli. Obudzenie się nie jest naszym prawem, jak nam się wydaje, lecz codziennym przywilejem".
"Myślę, że zarówno ślimakami, jak i ludźmi kieruje przenaczenie. Nie każdemu dane jest przeżyć sto lat, dotrzeć do mety, przejść całą szerokość chodnika. Bez względu na to, jak długo będzie nam dane żyć, powinniśmy postępować w zgodzie z samym sobą, z tym, w co wierzymy i czego pragniemy. W takim sensie zarówno ludziom, jak i ślimakom nie powinno się przwzzkadzać. Nie próbujmy zmieniać ich przeznaczenia, chyba że z oddali widzimy zbliżającą się grupkę rowerzystów".
"Gdy nie jesz długo, po kilku dniach do szczęścia niewiele ci trzeba. Zaspokojenie pierwotnej potrzeby. Tyle. A gdy jesteś spragniony? Czy woda nie smakuje wtedy najlepiej? Tak samo ze snem. Prawdziwy, zasłużony, to tylko ten po ciężkiej pracy. To zmęczenie daje dobry sen. Gdy to zrozumiałem, odnalazłem radość. Najlepszy lek na smutek to odmówić sobie czegoś, by później tego pragnąć i w końcu... zaspokoić potrzebę. Proste? Proste".
"Tak naprawdę ludzie są tylko przystankami w naszym życiu. Przez większość czasu jesteśmy przecież sami. To bardzo smutne. Szczotkując zęby, załatwiając się, jadąc tramwajem, spacerując, tak jak czynię to teraz, budząc się w środku nocy... Bez względu na to, iloma osobami jesteśmy otoczeni, z iloma się spotykamy, pojawiają się regularne chwile, kiedy jesteśmy zupełnie sami, sami do szpiku kości; kiedy słyszy swój oddech, samotni cieleśnie, kiedy czujemy się oddzieleni, zewnętrzni wobec otaczających nas elementów wystroju rzeczywistości, lecz nie wyobcowani, po prostu zewnętrzni. Pocieszające jest jednak, że w takich chwilach najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy".
"- Wiesz, potrzebujący mają coś takiego w oczach... Przypomina mi się mój Boris tuż przed pysznym obiadem Doni Margarity. Psy jednak, nawet gdy się im odmówi, pozostają przyjaciółmi, ludzie zaś nierzadko wrogami.
- Ludzie zapominają, że w prośbę wpisana jest odmowa".
"- Pragnienie bycia gdzie indziej jest początkiem każdej podróży".
"Jednym z moich marzeń zawsze było zostanie pisarzem. Przed wypadkiem wiele tworzyłem. Nie dla pieniędzy, czy sławy. Chciałem dotrzeć do ludzi, zmieniać ich na lepsze, skłonić do refleksji. Niestety, wypadek sprawił, że odłożylem pióro na trzydzieści cztery lata".
"Najważniejsze to chyba nie przyzwyczajać się zanadto, lecz cieszyć się każdą chwilą, bo każda jest niezwykła, ze względu na osoby, okoliczności. Za rok święta czy urodziny mogą być inne z powodu braku kogoś bliskiego czy deszczu. Ludzie stają się częścią naszego życia, a czasem, co najbardziej niebezpieczne, całym naszym życiem".
"Myślę, że ludzi prawdziwie oddanych jest wielu, lecz dziś się o nich nie mówi. Oni nie szukają poklasku, światła fleszy. To idealiści".
"Nigdy nie wysyłaj śmierci zaproszenia, nie drocz się z nią, nie kokietuj,,nie baw się w chowanego, bo początkowo niechętna, lubiąc najbardziej towarzystwo takich jak ja, starych, rozpadających się od środka, zacznie przybliżać się do ciebie i... oddalać, przybliżać i... oddalać. A że ma naturę ludzką, w końcu odda się pokusie młodego, niewinnego stworzenia. Obiecaj mi, Manuelo, że już nigdy więcej o tym nie pomyślisz".
"Spędziłem tam noc, leżąc na zimnej płycie, w otoczeniu zwiędłych kwiatów".
"- Pamiętam, jak tata wychodził do pracy na nocną zmianę. Byłam małą dziewczynką zaabsorbowaną zabawami i bajkami. Pewnego dnia ojciec wyszedł, jak zawsze, i już nigdy go nie zobaczyłam. Żałołama wtedy, że zamiast spojrzeć mu w oczy i zamknąć za nim drzwi, z okna prześledzić jego wzrokiem jego kroki... Nawet nie zauważyłam, jak opuszczał nas bezpowrotnie. Kiedy ktoś wychodzi do pracy, szkoły czy sklepu, nie możemy być zajęci".
"Ten, o którym myśli się cały czas, nie umiera. Myśląc o tych, których najbardziej kochamy, utrzymujemy ich przy życiu. Chronimy przed śmiercią, kiedy często przychodzi, kiedy najmniej się tego spodziewamy".
"- Przed nami pustka. Zgoda. Po nas może jednak pozostać pamięć, owoce naszych starań, naszej walki. Dlatego warto żyć dla innych, nawet jeśli oni żyją dla samych siebie. Meksykanie uważają, że ostatnią šmiercią, która spotyka człowieka, jest zapomnienie*. Gdybym miała dać komuś radę, jak żyć, powiedziałabym: <<Zwyczajnie nie daj się zapomnieć>>.
"* Meksykańska legenda powiada, że człowiek umiera trzy razy. Pierwszy raz, gdy przestaje bić jego serce, drugi, gdy chowają go do ziemi. Trzecia, ostateczna śmierć następuje, kiedy nie ma już nikogo, kto mógłby zmarłego wspominać".
"- Bóg dał nam wolność wyboru, prawda?
Bernard pokiwał głową, lecz nic nie odpowiedział.
- Ja chcę z tego wyboru skorzystać. Chcę ze sobą skończyć. Zakończyć życie, z którego nie jestem zadowolony, które przysparza mi cierpienia, nie dając nadziei".
"<<Kiedyś myślałem, że samobójstwo to głupota. Myliłem się. Ostatnio uznałem je za akt wielkiej odwagi. Nie, to desperacja. Dziś mieszkam na parterze, nie noszę paska, nie gotuję, chodzę wszędzie z mamą... Ogólnie jestem na lekach, które decydują za mnie>>".
"- Nigdy ci tego nie mówiłam, ale choruję na katalepsję. Objawia się ona pozornym ustaniem wszystkim ustaniem czynności życiowych. Człowiek jest zimny, blady... Oddech staje się płytki, prawie niezauważalny, a serce znacznie zwalnia. Kiedyś nieświadomie chowano takie osoby. Gdy organizm powracał do stanu normalnego już pod ziemią, chory umierał w strasznych męczarniach, dusząc się".
"- Myślę Gabo, że gdy ktoś chce umrzeć, bo jest przekonany, że już nic gorszego nie może go spotkać, że pozostały mu tylko okruchy nadziei... Myślę, że wtedy trzeba mu je zabrać na chwilę, by poczuł, że już naprawdę nie ma dla kogo i czego żyć, by zdał sobie sprawę, że wszystkie cumy trzymające go przy życiu zostały odwiązane, że to czas na pożegnanie, że już nic i nikt na niego tutaj nie czeka. I właśnie wtedy, kiedy powoli zmierza na most, wybiera odpowiednie drzewo, miesza napój z magicznym proszkiem, właśnie wtedy należy mu zwrócić te resztki, którymi się karmil, by docenił ich obecność, by nauczył się nimi cieszyć.Bo warto, Gabrielu, żyć mimo wszystko, być świadomym, że zawsze można utracić więcej".
"- Uciekając, pamiętaj, że zawsze zabierze się z tobą kawaleczek tego, od czego uciec pragniesz".
"Zbyt kwaśnie, zbyt gorzkie, zbyt słodkie, zbyt słone. Ta strawa nadaje się już tylko do wyrzucenia, bo nawet wygłodniały pies jej nie tknie, a szczur wywęszy podstęp".
"Pomyślałem też, że ten, kto nie potrafi być dobrym odbiorcą dziela sztuki: filmu, muzyki, literatury, nigdy nie stanie się artystą. To zdolność odbierania i odczuwania pewnych emocji pozwala tworzyć".
"Czułem się już bardzo zmęczony. Tak. Myślenie, często uważane za bezczynność, odbiera siły i kalorie, aż w końcu usypia, choć nieraz nie pozwoliło mi zasnąć".
Zakończenie: 18.11.2014r.
"Musiał uciec, choćby przed samym sobą, nie wiedząc, że ten rodzaj ucieczki zawsze kończy się klęską".
"Pamiętam, jak ojciec ciągle powtarzał mi: <<Gabo, kto śpi, ten nie żyje>>. A więc na trzydzieści cztery lata umarłem, by narodzić się w ten wiosenny poranek na nowo. Lecz jaki w tym sens i dokąd ja zmierzam? Czemu położyłeś na mnie rękę, Jezusie, Mój Przyjacielu, dlaczego wskrzesiłeś mnie jak bliskiego twojemu sercu Łazarza? Przywróciłeś mnie do świata żywych"?
"Tylko te twoje błękitne oczy zdradzają w tobie zagubione, niewinne dziecko".
"Pośpiech nie jest mi obcy, ale nie ten masowy, lecz ten, kiedy boimy się, że utracimy coś bezpowrotnie, że nie zdążymy, lecz nie na autobus do szkoły czy pracy, ale że nie zdążymy żyć, nie wegetować, lecz po prostu żyć".
"Gdy szedłem tak jedną z głównych ulic miasta, obserwowałem. Zauważyłem wyprzedzającego mnie mężczyznę z rondlem i szopą na głowie. Z bębenkiem w dłoni i kundelkiem podążającym kilka metrów za nim, widać przyzwyczajonym do nietypowych spacerów ze swoim panem, wykrzykiwał: <<Jestem głupi, jestem głupi!>>"
"Po krótkiej chwili spostrzegłem wracającego tym samym chodnikiem mężczyznę z bębenkiem i psiakiem, tym razem oznajmiającego donośnym głosem" <<Jestem mądry, jestem mądry!>>. I tak jak wcześniej nikt nie zwrócił na niego szczególnej uwagi, tek teraz wpatrzeni byli wszyscy, a i karetka z zespołem sanitariuszy oczekiwała na wyróżniającego się przechodnia, wszak ludzie mądrzy często bywają niebezpieczni".
"Wierzę, że ludzie, choć się do tego nie przyznają, często w samotności, gdy nie ma nikogo w domu, bo... nigdy nie ma? Bez względu na to, czy za chwilę przyjdzie ktoś z pracy, sklepu lub ze szkoły, czy nie, gadają ze sobą głośno, co zresztą wydaje się potrzebną terapią i kluczem do zrozumienia. Nikt tak cię nie zrozumie, jak ty sam siebie".
"Papieros to świństwo, a następne pokolenia nie mogą tego zrozumieć. Nie słuchają starszych. Czasem to dobrze, gdyż uciekają od konformizmu, szablonowych postaw i działań, przełamując bariery, ale innym razem warto słuchać tych, którzy żyją dłużej od nas. Nie tylko dlatego, że chcą nas chronić, lecz z tego powodu, że życie jest zbyt krótkie, by popełniać w nim błędy. Czas jest bezcenny, a dobry plan to połowa sukcesu".
"Zauważyłem również kilka młodych par, młodzieńców zrywających kwiaty i fragmenty kwitnących drzew dla swoich wybranek. To piękne i smutne zarazem. Dlaczego ludzie potrzebująć mieć wszystko na własność? Przecież tyle oczu mogłoby się jeszcze nacieszyć. I to bezmyślne zrywanie listków z gałązek".
"- Miałem na myśli sam bieg. Jeżeli płaczą, to tylko na mecie. Zadowoleni ze zwycięstwa, wycieńczeni. To łzy szczęścia.
- Ja nie uroniłabym łzy na mecie. Pomyślałabym, że to koniec, nareszcie".
"- Biblioteka to wyjątkowe miejsce. W młodości była moim drugim domem. Miałem taką swoją ulubioną. Uwielbiałem zapach książek, których astronomiczna liczba wpędzała mnie w poczucie winy, a właściwie ich zawartość, nigdy w pełni nie poznana, pozostawiająca niedosyt, pozostająca tajemnicą. Wszystkie książki, których nie jest się w stanie przeczytać, choćby czytało się przez całe życie. Do dziś pamiętam tę wyjątkową ciszę, te niewinne szepty pomiędzy regałami, głód wiedzy, walczący o palmę pierwszeństwa z głosem fizycznym. To był mój świat, ucieczka od problemów codzienności, złych wiadomości, hałasu miasta i pośpiechu jego mieszkańców".
"pomyślałem tylko, lecz wciąż milczałem, wszak milczenie niczym wino rozwiązuje języki".
"Dzielimy cierpienie oddalone od nas o dziesiątki tysięcy kilometrów, a nie dostrzegamy tego, które właśnie chce nam coś powiedzieć, przechadzając się po pokoju, parząc herbatę i nucąc starą melodię".
"Odczuwa w sobie pewien enigmatyczny ból. Ból, który łączy nas wszystkich, gdyż prawie każdy za czymś w swym życiu tęsknił i tęskni. A ja nie umiem jej pomóc".
"Ludzie śpieszą się, jakby chcieli uciec pustce, która ich dogania. NieNie zważają na to, że swoją zaborczością i niezdolnością do poświęceń, krzywdzą Matkę Naturę, a przez to samych siebie, bo kto da im jeść i pić, pocieszy śpiewem, przytuli, dając ciepło..."
"- Najsmutniejsze, Manuelo, jest to, że nawet za największe pieniądze nie można kupić ani zdrowia, ani przeszłości. Nie można do niej powrócićpowrócić. Każdy z nas jakoś sobie z tym radzi. Słucha starych piosenek, ogląda stare filmy, może nawet ubiera się, uklada fryzurę tak jak wtedy, ale to namiastka przeszłości, niewystarczający pokarm dla naszej tęsknoty".
"Ile moglibyśmy się nauczyć od ludzi z Czarnego Lądu. Umieć czekać, być cierpliwym to prawdziwa sztuka, to wręcz cnota".
"Każda strata rodzi nową perspektywę z którą przychodzi nam się zetknąć, z którą zmuszeni jesteśmy się zmierzyć".
"- Śmierć to nic wielkiego. Coś jak zmiana turnusu na wakacjach. Nic wielkiego. Miej jednak dla niej respekt. Ludzie zastanawiając się, na którą nastawić budzik, nie mysłąc o tym, czy w ogóle podniosą się z łóżka. Wiesz, co mam na myśli. Obudzenie się nie jest naszym prawem, jak nam się wydaje, lecz codziennym przywilejem".
"Myślę, że zarówno ślimakami, jak i ludźmi kieruje przenaczenie. Nie każdemu dane jest przeżyć sto lat, dotrzeć do mety, przejść całą szerokość chodnika. Bez względu na to, jak długo będzie nam dane żyć, powinniśmy postępować w zgodzie z samym sobą, z tym, w co wierzymy i czego pragniemy. W takim sensie zarówno ludziom, jak i ślimakom nie powinno się przwzzkadzać. Nie próbujmy zmieniać ich przeznaczenia, chyba że z oddali widzimy zbliżającą się grupkę rowerzystów".
"Gdy nie jesz długo, po kilku dniach do szczęścia niewiele ci trzeba. Zaspokojenie pierwotnej potrzeby. Tyle. A gdy jesteś spragniony? Czy woda nie smakuje wtedy najlepiej? Tak samo ze snem. Prawdziwy, zasłużony, to tylko ten po ciężkiej pracy. To zmęczenie daje dobry sen. Gdy to zrozumiałem, odnalazłem radość. Najlepszy lek na smutek to odmówić sobie czegoś, by później tego pragnąć i w końcu... zaspokoić potrzebę. Proste? Proste".
"Tak naprawdę ludzie są tylko przystankami w naszym życiu. Przez większość czasu jesteśmy przecież sami. To bardzo smutne. Szczotkując zęby, załatwiając się, jadąc tramwajem, spacerując, tak jak czynię to teraz, budząc się w środku nocy... Bez względu na to, iloma osobami jesteśmy otoczeni, z iloma się spotykamy, pojawiają się regularne chwile, kiedy jesteśmy zupełnie sami, sami do szpiku kości; kiedy słyszy swój oddech, samotni cieleśnie, kiedy czujemy się oddzieleni, zewnętrzni wobec otaczających nas elementów wystroju rzeczywistości, lecz nie wyobcowani, po prostu zewnętrzni. Pocieszające jest jednak, że w takich chwilach najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy".
"- Wiesz, potrzebujący mają coś takiego w oczach... Przypomina mi się mój Boris tuż przed pysznym obiadem Doni Margarity. Psy jednak, nawet gdy się im odmówi, pozostają przyjaciółmi, ludzie zaś nierzadko wrogami.
- Ludzie zapominają, że w prośbę wpisana jest odmowa".
"- Pragnienie bycia gdzie indziej jest początkiem każdej podróży".
"Jednym z moich marzeń zawsze było zostanie pisarzem. Przed wypadkiem wiele tworzyłem. Nie dla pieniędzy, czy sławy. Chciałem dotrzeć do ludzi, zmieniać ich na lepsze, skłonić do refleksji. Niestety, wypadek sprawił, że odłożylem pióro na trzydzieści cztery lata".
"Najważniejsze to chyba nie przyzwyczajać się zanadto, lecz cieszyć się każdą chwilą, bo każda jest niezwykła, ze względu na osoby, okoliczności. Za rok święta czy urodziny mogą być inne z powodu braku kogoś bliskiego czy deszczu. Ludzie stają się częścią naszego życia, a czasem, co najbardziej niebezpieczne, całym naszym życiem".
"Myślę, że ludzi prawdziwie oddanych jest wielu, lecz dziś się o nich nie mówi. Oni nie szukają poklasku, światła fleszy. To idealiści".
"Nigdy nie wysyłaj śmierci zaproszenia, nie drocz się z nią, nie kokietuj,,nie baw się w chowanego, bo początkowo niechętna, lubiąc najbardziej towarzystwo takich jak ja, starych, rozpadających się od środka, zacznie przybliżać się do ciebie i... oddalać, przybliżać i... oddalać. A że ma naturę ludzką, w końcu odda się pokusie młodego, niewinnego stworzenia. Obiecaj mi, Manuelo, że już nigdy więcej o tym nie pomyślisz".
"Spędziłem tam noc, leżąc na zimnej płycie, w otoczeniu zwiędłych kwiatów".
"- Pamiętam, jak tata wychodził do pracy na nocną zmianę. Byłam małą dziewczynką zaabsorbowaną zabawami i bajkami. Pewnego dnia ojciec wyszedł, jak zawsze, i już nigdy go nie zobaczyłam. Żałołama wtedy, że zamiast spojrzeć mu w oczy i zamknąć za nim drzwi, z okna prześledzić jego wzrokiem jego kroki... Nawet nie zauważyłam, jak opuszczał nas bezpowrotnie. Kiedy ktoś wychodzi do pracy, szkoły czy sklepu, nie możemy być zajęci".
"Ten, o którym myśli się cały czas, nie umiera. Myśląc o tych, których najbardziej kochamy, utrzymujemy ich przy życiu. Chronimy przed śmiercią, kiedy często przychodzi, kiedy najmniej się tego spodziewamy".
"- Przed nami pustka. Zgoda. Po nas może jednak pozostać pamięć, owoce naszych starań, naszej walki. Dlatego warto żyć dla innych, nawet jeśli oni żyją dla samych siebie. Meksykanie uważają, że ostatnią šmiercią, która spotyka człowieka, jest zapomnienie*. Gdybym miała dać komuś radę, jak żyć, powiedziałabym: <<Zwyczajnie nie daj się zapomnieć>>.
"* Meksykańska legenda powiada, że człowiek umiera trzy razy. Pierwszy raz, gdy przestaje bić jego serce, drugi, gdy chowają go do ziemi. Trzecia, ostateczna śmierć następuje, kiedy nie ma już nikogo, kto mógłby zmarłego wspominać".
"- Bóg dał nam wolność wyboru, prawda?
Bernard pokiwał głową, lecz nic nie odpowiedział.
- Ja chcę z tego wyboru skorzystać. Chcę ze sobą skończyć. Zakończyć życie, z którego nie jestem zadowolony, które przysparza mi cierpienia, nie dając nadziei".
"<<Kiedyś myślałem, że samobójstwo to głupota. Myliłem się. Ostatnio uznałem je za akt wielkiej odwagi. Nie, to desperacja. Dziś mieszkam na parterze, nie noszę paska, nie gotuję, chodzę wszędzie z mamą... Ogólnie jestem na lekach, które decydują za mnie>>".
"- Nigdy ci tego nie mówiłam, ale choruję na katalepsję. Objawia się ona pozornym ustaniem wszystkim ustaniem czynności życiowych. Człowiek jest zimny, blady... Oddech staje się płytki, prawie niezauważalny, a serce znacznie zwalnia. Kiedyś nieświadomie chowano takie osoby. Gdy organizm powracał do stanu normalnego już pod ziemią, chory umierał w strasznych męczarniach, dusząc się".
"- Myślę Gabo, że gdy ktoś chce umrzeć, bo jest przekonany, że już nic gorszego nie może go spotkać, że pozostały mu tylko okruchy nadziei... Myślę, że wtedy trzeba mu je zabrać na chwilę, by poczuł, że już naprawdę nie ma dla kogo i czego żyć, by zdał sobie sprawę, że wszystkie cumy trzymające go przy życiu zostały odwiązane, że to czas na pożegnanie, że już nic i nikt na niego tutaj nie czeka. I właśnie wtedy, kiedy powoli zmierza na most, wybiera odpowiednie drzewo, miesza napój z magicznym proszkiem, właśnie wtedy należy mu zwrócić te resztki, którymi się karmil, by docenił ich obecność, by nauczył się nimi cieszyć.Bo warto, Gabrielu, żyć mimo wszystko, być świadomym, że zawsze można utracić więcej".
"- Uciekając, pamiętaj, że zawsze zabierze się z tobą kawaleczek tego, od czego uciec pragniesz".
"Zbyt kwaśnie, zbyt gorzkie, zbyt słodkie, zbyt słone. Ta strawa nadaje się już tylko do wyrzucenia, bo nawet wygłodniały pies jej nie tknie, a szczur wywęszy podstęp".
"Pomyślałem też, że ten, kto nie potrafi być dobrym odbiorcą dziela sztuki: filmu, muzyki, literatury, nigdy nie stanie się artystą. To zdolność odbierania i odczuwania pewnych emocji pozwala tworzyć".
"Czułem się już bardzo zmęczony. Tak. Myślenie, często uważane za bezczynność, odbiera siły i kalorie, aż w końcu usypia, choć nieraz nie pozwoliło mi zasnąć".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)